Świat dziecka czy Twój?

Świat dziecka czy Twój?

Kiedy byłam małym dzieckiem, hej…

Świat był idealny, kolorowy, cudowny, niesamowity. Były to zdecydowanie inne czasy (dla naszych dzieci zamierzchłe dzieje: jak to nie było internetu mamo?!?). Ale z mojej perspektywy tak to właśnie wyglądało. Mam cudownych rodziców, którzy zapewnili mi bardzo szczęśliwe dzieciństwo. Oczywiście jakieś “ogromne problemy” też się zdarzały. Byłam zazdrosna o siedem lat młodszego brata ode mnie (teraz jest bardzo dobrze, wspiera mnie – między innymi w moim rozwoju internetowym; a ja mu mocno dopinguję w rozwoju jego firmy), wydawało mi się, że mama bardziej go kocha. Wydawało mi się też, że jestem córeczką tatusia, szczególnie kiedy go nie było i wracał z tzw. “kontraktów”. Moja wspaniała mama czegoś tam ode mnie wymagała, chociaż patrząc na inne dzieci w moim wieku, tak naprawdę niewiele. Trochę było mi też przykro, że mam tylko jednego brata. Zazdrościłam mojemu rodzeństwu ciotecznemu, bo była ich piątka pod jednym dachem (plus ciocia, wujek i pies) i wydawało mi się, że mają ze sobą genialny kontakt.

dużazabawa

Jestem bardzo wdzięczna moim rodzicom za to, że

mój Świat Dziecka

był tak wspaniały, tak samodzielny i naprawdę mój. Rzeczywiście moi rodzice przekazali mi bardzo wiele, ale nigdy nie chcieli żyć za mnie. Miałam tak naprawdę dużą dowolność w swoich wyborach, dlatego też nie ustrzegłam się błędów, ale też mnóstwo się nauczyłam. Do tej pory wypominam mojej mamusi, że nie pozwoliła mi zostać pływaczką ;). Za to przez 3 lata trenowałam lekkoatletykę, a później całe życie piłkę ręczną. Tu już nie było problemów. Dzięki temu zwiedziłam pół Polski oraz wiele krajów w Europie. Sport dał mi dużo więcej. Myślę, że w dużym stopniu ukształtował mnie jako dorosłego człowieka.

Mam nadzieję, że ja również wychowuję moje dzieci, ale też pozwalam im się rozwijać.

Do czego zmierzam?

Do tego, że wielokrotnie widziałam, jak rodzice próbują poprzez swoje dzieci realizować własne marzenia, nie zwracają uwagi na potrzeby dziecka. Staram się, żebym nie wpadła nigdy w takie błędne koło. Rozumiem, że czasami można pomóc dziecku podjąć decyzję, ale niekoniecznie robić to na siłę. Później okazuje się, że dziecko nie odnosi sukcesów, bo nie jest po prostu przekonane do tego co robi. Wtedy rodzic przeżywa rozczarowanie. To nie ma sensu. Pozwólmy naszym dzieciom przeżyć ich życie najpiękniej i najpełniej. My nie jesteśmy nimi, a oni nami. Uczmy ich samodzielności, ale chwalmy osiągnięcia, zauważajmy je. I absolutnie nie róbcie wszystkiego za dzieci. Mojej córce nigdy nie narysowałam żadnej kreski na rysunku. Zawsze to była też jej inwencja twórcza. Rysunki były… bardzo ciekawe i zaskakujące. W klasach I-III dostawała za nie 5 z minusem, podczas gdy większość klasy miała wymuskane rysunki na 5 i 6 (oczywiście stworzone ręką rodziców – nie wierzyli w możliwości dziecka?). Ola wiele razy płakała o ten minus, a ja ją chwaliłam i tłumaczyłam. Teraz jest w piątej klasie i jako jedna z trzech osób ma 6 z plastyki. Jest bardzo twórcza i kreatywna. I dziękuję mi za te minusy w nauczaniu początkowym.

Kochani, dajcie przeżyć życie naszym pociechom najpiękniej!!!

Bądźcie przy nich, dopingujcie, popychajcie. Oczywiście ja też popełniam wiele błędów w wychowaniu, nie jestem ideałem i nie chcę nim być :). DZIECI UCZĄ SIĘ TEGO, CZYM ŻYJĄ! Proszę przeczytaj jeszcze tylko poniższe słowa, które napisała amerykańska pisarka i psychoterapeutka Dorothy Law Nolte:

“Gdy dziecko żyje wśród ciągłej krytyki – uczy się potępiać.
Gdy dziecko żyje w atmosferze surowości – staje się agresywne.
Gdy dziecko jest stale wyśmiewane – staje się nieśmiałe.
Gdy dziecko jest stale zawstydzane – ma nieustanne poczucie winy.

Gdy dziecko przebywa w atmosferze tolerancji – uczy się cenić swoją godność.
Gdy dziecko spotyka się z uczciwością – uczy się sprawiedliwości.
Gdy dziecko czuje się bezpiecznie – uczy się darzyć zaufaniem.
Gdy dziecko spotyka się z aprobatą – uczy się znajdowania miłości w świecie”.

~Dorothy Law Nolte

 PODPISUJĘ SIĘ POD TYMI SŁOWAMI OBIEMA RĘKAMI. A TY? NIECH NASZE DZIECI MAJĄ SWÓJ, A NIE NASZ ŚWIAT DZIECKA… AKCEPTUJCIE PRZEDE WSZYSTKIM SWOJE POTOMSTWO. MIMO WSZYSTKICH WAD :).
PS: Na zdjęciach jestem z moim braciszkiem :).
ręce rodzic dziecko