Rodziny wielodzietne przyciągają…

Rodziny wielodzietne przyciągają…

Rodziny wielodzietne przyciągają się wzajemnie.

W ubiegłą środę trafiłam do Szpitala Św. Rafała w Krakowie, gdzie miałam zostać zoperowana (przeszczep więzadła krzyżowego przedniego). Przeżywałam dość mocno mój wyjazd. Tym bardziej, że o przyjęciu dowiedziałam się dwa dni wcześniej i nie miałam czasu załatwić wszystkiego w pracy i w domu. Sami wiecie, jak ciężko zostawia się dzieciaki na kilka dni. Na szczęście moja cudowna mama przyjechała pomóc zięciowi. Wierzę, że mój mąż świetnie poradziłby sobie, ale trzy dni w tygodniu wraca do domu koło 23, więc nie bardzo miałby na to szanse.  Do tego Mateusz okazał się podziębiony (mój najmłodszy, 17-miesięczny syn). Nawet Ciocie ze żłobka zadzwoniły, że nie czuje się zbyt dobrze.

Dlatego

rzeczywiście byłam dość mocno zaaferowana całą sytuacją. Jak już zaprowadzono mnie do pokoju, w którym stało przeznaczone dla mnie łóżko (nawiasem mówiąc genialne, sterowane na pilota 🙂 ), okazało się, że moja współlokatorka właśnie wychodzi do domu. Kiedy się czymś mocno denerwuję, to dużo mówię. W tym przypadku też tak było. I w pewnym momencie opowiadania, patrząc na reakcję Pani, wyskakuję, że jestem matką w rodzinie wielodzietnej i zostawiłam dzieciaki, a mały chory. Na co moja sąsiadka z łóżka obok zapytała mnie spokojnie ile dzieci posiadam. Z dumą odparłam, że trójkę. A ona do mnie mówi: “To proszę pomnożyć swoje razy trzy i wyjdzie ile ja mam dzieci”. Zamurowało mnie. Jej najmłodszy syn miał 18 lat, a najstarsza córka 38. Na pewno na swój wiek też nie wyglądała. Zadbana, bardzo ciekawa i życzliwa osoba. Tak nawiasem mówiąc, to właśnie dzięki poświęceniu dla dziewiątki dzieciaków trafiła do szpitala. Przez wieczne noszenie ich na rękach, toreb z zakupami i wózków, musiała się poddać operacji barków. Zanim najmłodszy syn po nią przyjechał, zdążyłyśmy porozmawiać sympatycznie, co zdecydowanie mnie rozluźniło.

W związku z tym, że duże rodziny stanowią średnio około 3% gospodarstw domowych, to miałam

małe szanse spotkać w szpitalu

jeszcze kogoś, kto miałby trójkę dzieci lub więcej. Niby rozsądne myślenie, ale jakie błędne :).

Po powrocie z bloku operacyjnego na łóżku obok w mojej sali miałam już nową sąsiadkę. Zaczęłyśmy rozmawiać dopiero wieczorem, ponieważ ciężko zniosłam narkozę i cały dzień spałam, raz z tlenem, raz bez. W każdym razie ciemno już było, kiedy odwiedziła moją współlokatorkę córka. Okazało się, że jest o rok ode mnie starsza i również ma trójkę dzieci. Pomyślałam sobie, że wcześniej, czyli przed moją erą wielodzietności, nie znałam wielu rodzin 3+. A tu taki zbieg okoliczności.

Ale to nie koniec!

Na wieczorną zmianę przyszła pielęgniarka, przesuperowa Pani Zosia. Na pierwszy rzut oka w kontakcie oschła i surowa, ale to były tylko pozory. Ważne, że dzięki nim potrafiła ustawiać do pionu “niesfornych” pacjentów. Dla normalnych, a do takich sama się zaliczyłam, mega jajcara. Oczywiście bardzo pomocna i życzliwa, ale to akurat jak zdecydowana większość personelu w tym szpitalu (naprawdę inny świat). W każdym razie także lubi porozmawiać. Pytała co u mnie takie pustki w odwiedzinach. Oczywiście powiedziałam, że trójka dzieci itd, a poza tym muszą ode mnie odpocząć. A ona na to, że wie co to znaczy, ponieważ urodziła i wychowała czwórkę dzieci. Okazało się też, że tak naprawdę od lat robi to sama, ponieważ jej mąż zmarł, gdy najmłodsze dziecko miało 6 lat. Wzbudziła mój podziw jeszcze dlatego, że… a o tym opowiem w kolejnym wpisie, który kołacze mi w głowie od dawna :).

Tak więc przyciąganie

rodzin wielodzietnych jest bardzo silne. Nie dotyczy to tylko rodzin wielodzietnych. Uważam, że w ogóle przyciągamy ludzi podobnych do siebie. Kolejny przykład? W pokoju ze mną leżała Marysia, która, tak jak ja, pracuje z dziećmi i młodzieżą niepełnosprawną. Jeszcze? Kiedy byłam w ciąży, wokół siebie widziałam tylko kobiety z brzuszkami. Takich przykładów mogłabym podawać setki. Sądzę, że nasze myśli, odczucia, podświadomość tworzy naszą rzeczywistość. Dlatego staram się być pozytywną osobą i takie też do siebie przyciągam.

Życzę Wam,

żebyście tworzyli piękną rzeczywistość wokół siebie. Pamiętajcie, że Wasze myśli przyciągają. Dlatego nie narzekajcie, nie gderajcie :). Uśmiechnijcie się do siebie, do ludzi wokół i zacznijcie żyć tak, jak chcecie. Wszystko jest możliwe :).