Oszczędzanie przez przetwarzanie

Oszczędzanie przez przetwarzanie

Oszczędności, oszczędności…

Szukam ich w wielu miejscach. W tym roku po raz pierwszy w moim życiu miałam czas, żeby zrobić coś nowego. Coś, o czym marzyłam już dawno. Przetwarzać jedzenie. Ale po co? Po pierwsze po to, żeby mieć coś swojego bez zbędnych dodatków, takich jak konserwanty, chemiczne barwniki, polepszacze smaku, zagęstniki czy inne sztuczne składniki. Wiedziałam co i od kogo kupuję, np. przecudowne pomidory od sąsiadki. Czyli mamy pierwszy argument przemawiający za tym, że dobrze zrobiłam: zdrowie całej mojej rodziny. To dopiero początek mojej “przetworowej” kariery, ale chcę Wam pokazać mój drugi, mocny argument: zaoszczędzenie pieniędzy. Tylko trzeba pamiętać o jednej, najważniejszej zasadzie: KUPUJMY WARZYWA I OWOCE W SEZONIE, CZYLI WTEDY, KIEDY SĄ NAJTAŃSZE.

No to zaczynamy moje wyliczenia.

Pokażę i przeliczę tutaj tylko te przetwory, które sama zrobiłam, ok? Od trzech dni słoiki są u mnie na pierwszym miejscu w kuchni, ale skądś one się tam wzięły. Przyznaję się bez bicia, że wcześniej wyrzucałam te przydatne szklane produkty, więc większość z nich teraz musiałam kupić (przysięgam, że od teraz będę myć i składować wszystko co szklane). Robiłam zakupy w Carrefour na Kartę Dużej Rodziny, więc spokojnie można przyjąć, że kosztowały mnie 10% taniej. Oprócz tego wykorzystałam jeszcze jeden program lojalnościowy, dzięki czemu wróciło do mnie kolejne 5%. Biorąc pod uwagę wszystkie słoiki zakupione przeze mnie (oczywiście w różnych rozmiarach), zsumowane i podzielone, to średnia wychodzi 1,23zł. Do tego będziemy doliczać jeszcze wsad i porównamy z produktem sklepowym.

Leczo

Szukając najlepszych przepisów na przetwory, natknęłam się na kilka ciekawych blogów, których adresy udostępnię. Na początku największe zaskoczenie. Dobry przepis na leczo podany na stronie przez mężczyznę. Skorzystałam z jego przepisu bardzo powierzchownie, modyfikując go pod siebie. Przede wszystkim chodziło o to, że moje leczo ma być schowane do słoików, więc nie mogło zawierać w sobie mięsa ani cebuli. Dlatego postawiłam na aromatyczne wegetariańskie leczo. Wszystkie składniki, których użyłam, wystarczyły na 6 słoików po 600 ml każdy. A co było w środku?

– papryka czerwona – 4, 72 zł

– papryka biała – 0, 94 zł

– papryka zielona – 1, 74 zł

– pomidory – 2,00 zł

– cukinie – 0zł (z mojego ogródka)

-sól, pieprz, majeranek, czosnek, bazylia, oregano, papryka słodka, papryka ostra – 3 zł

Sumarycznie wsad do 6 słoików kosztował 12,4 złotych, czyli na jeden wyszło 2,06 zł. Dodając wartość słoika 1,23 zł (w przyszłym roku będzie za darmo), wychodzi 3,29 zł za jedno moje leczo. Porównując to ze sklepowym, polskim wyrobem firmy Rolnik (skład: papryka 30%, woda, koncentrat pomidorowy 17%, cukier, sól) za 5,39 zł. To dzisiaj oprócz zdrowia i wartości smakowych, oszczędziłam 12,6 zł. A mam zamiar dorobić jeszcze 12 słoików, czyli dodatkowe 25,2 zł.

Przecier pomidorowy

może pokazać naszą kreatywność. Ja zrobiłam trzy rodzaje. Po pierwsze z dwóch odmian pomidorów: zwykłych i z limy. Po drugie jeden zawierał czosnek, a inny bazylię i oregano. Z jednego kg tych pysznych, czerwonych warzyw, wychodziło mi 6 słoiczków 200 ml. A jeden kg kosztował mnie 2 złote, czyli wsad do jednego słoiczka to 0,33 zł. Dodając słoik, za całość wychodzi 1,56 zł za przepyszny przecier pomidorowy w różnych wariantach (a w przyszłym roku już tylko 33 grosze :)). Za koncentrat pomidorowy o tej samej gramaturze w sklepie trzeba zapłacić między 2 a 3 złote. Liczmy, że zaoszczędziłam 1 zł na jednym produkcie. Narobiłam tego 18 słoików, to 18 złotych zostało w kieszeni :). Mała rzecz, a cieszy :).

Ogórki kiszone,

pod warunkiem, że wyjdą, będą moją chlubą :). Przepis od mojego Tatusia :). Na razie tylko 12 słoików. Za cztery dni, jak już się trochę ukiszą, sprawdzę, czy mogę zrobić więcej. Ile mnie to wszystko kosztowało?

– ogórki – 4 zł

– czosnek, koper, chrzan, gorczyca, ziele angielskie – 6 zł

Sumując wkład do jednego słoika to koszt 0,83 zł plus szkło, daje to nam kwotę 2,06 zł. Gdzie znajdziecie tak tanie ogórki kiszone? Ja najtańsze znalazłam w cenie 4,99 zł. Stąd oszczędność na popisowym przetworze mojego Taty – aż 2,93 zł. Biorąc pod uwagę wyprodukowanych przeze mnie 12 słoików, to kwota robi się ciekawa: 35,16 zł!!! A smak (jak się uda duplikacja) – bezcenny.

Dżemy.

Nawet nie wiedziałam, że robi się je tak łatwo i przyjemnie. Znalazłam świetne przepisy na przetwory i dżemy. Jak znalazłam, tak bezczelnie wykorzystałam. Przerobiłam je tylko na bezcenne w tym przypadku urządzenie – Thermomix. Stworzyłam jak do tej pory trzy rodzaje dżemów: truskawkowy, śliwkowy i bananowo – brzoskwiniowy. Na pewno zrobię jeszcze dyniowo – nie wiem jaki. Może Wy podsuniecie mi jakieś pomysły? Chętnie wykorzystam… 🙂 A teraz liczymy moje 21 słoików:

– truskawki – 8 zł

– śliwki – 7 zł

– banany – 2,5 zł

– brzoskwinie – 5 zł

– cukier żelujący 3:1 – 15 zł

Sumarycznie wsad do wszystkich dżemów wyniósł mnie 37,5 zł, a pojedynczy 1,78 zł. Wsad plus słoik równa się 3,01 zł. W przyszłym roku odliczy się słoik i użyję normalnego cukru. Mądry Polak po szkodzie. To nic, nauczka na przyszłość. W tej cenie można kupić dżem w sklepie, ale wsadu owocowego będzie mnie niż 30%. Najpopularniejsze takie produkty kosztują około 4 złotych. Dlatego liczę znowu oszczędność rzędu jednego złotego na słoiku. W związku z tym w kieszeni pozostało mi 21 złotych.

Ile można zaoszczędzić w jeden dzień?

Nie, jeden dzień to przesada. Chyba, że ktoś zająłby się dziećmi – wtedy jest to wykonalne. Mnie w sumie zajęło to trzy dni (jeden w czerwcu – truskawki i dwa dni teraz). A według moich wyliczeń zostało mi w kieszeni: 21 zł + 35,16 zł + 18 zł + 25,2 zł. Czyli? 99 złotych i 36 groszy. To dobrze czy dobrze? Po pierwsze wiem, co jem i co podaję dzieciom, a po drugie rzeczywiście oszczędzam. Mając swoje słoiki, w przyszłym roku ta kwota się zwiększy.

A Wy robicie przetwory? Jeśli tak, proszę podzielcie się z nami swoimi przepisami. Może “kartodużorodzinni” dzięki temu będą jedli smacznie, zdrowo i tanio.