Prezent świąteczny nie IDEALNY

Prezent świąteczny nie IDEALNY

Święta Bożego Narodzenia

już za nami. Co nam pozostało? Oprócz strawy duchowej oczywiście… Mnie na pewno zostały dodatkowe kilogramy :). Komuś jeszcze? I niby na tym koniec… Ale, ale zapomniałam o prezentach. W zależności od tradycji przynosi je nam Gwiazdka, Aniołek lub Św. Mikołaj. W większości domów w Polsce ten proceder przybywania obdarowujących przypada tuż po Wieczerzy Wigilijnej. U niektórych o 17.00, u innych późnym wieczorem (np.21.00).  Oczywiście największą uciechę mają dzieciaki, które tak długo czekają na przybycie Gwiazdki. W mojej rodzinie od pokoleń dzieciaki wysyłane są do pomieszczenia skąd dobrze widać niebo, żeby wypatrywały pierwszej gwiazdki. U nas prezenty pojawiają się dopiero koło 20.30, więc wiadomo, że 24 grudnia o tej porze tych gwiazd na niebie świeci wiele :). Dlatego zawsze trzeba się trochę nagimnastykować, chyba że niebiosa nam sprzyjają i chmurami gwiazdy zakrywają… W każdym razie prezenty nadchodzą. Kiedy już są, okazuje się, że nie każdy

prezent jest idealny.

Skąd to wiem? No oczywiście sama doświadczyłam :). I nie będę tu opowiadać o prezentach, które ja dostałam (np. skarpetki od mojego męża czy zupełnie nietrafiony rozmiar majtek od innej osoby – raz dużo za duże, innym razem za małe 🙂 ). Chodzi o PREZENTY POWRACAJĄCE… To przerażające, ale zdarzyło mi się otrzymać coś z powrotem. Dwa lata temu spakowałam dla wyjątkowej osoby, puszysty, mięciutki, przecudowny koc zakupiony w dobrym sklepie. Ten cudowny otulacz powrócił do mnie już w lutym z okazji moich 37 urodzin :). Akurat dla tej wspaniałej osoby dwa razy prezenty nie były trafione. Gwiazdka 2013 – dbając o zdrowie mojej babci, podarowałam jej Aloes do picia, który jest najlepszy z najlepszych. Byłam zadowolona bardzo. Koło marca babcia kazała mi przybyć do siebie i z dumą pokazała mi mandarynkę, którą wyhodowała dzięki nawozowi do roślin, który jej dałam… Rzeczywiście na opakowaniu Aloesu była roślinka – aloes…A mandarynka miała cudowne owoce.

To wobec tego jaki

prezent jest idealny?

Jak uniknąć zwrotów prezentów (przechodnie lub powracające)?

Przede wszystkim myślę, że taki kupiony (lub zrobiony) od serca i zdecydowanie z myślą o osobie, która będzie obdarowywana. Przecież wiemy mniej więcej czym się ktoś interesuje lub co sprawiłoby mu radość. Znamy jego cechy charakteru, jego osobowość. Chociaż przeważnie największy kłopot mam z kupnem podarunku dla mojego męża. O i na pewno nie zostawiajcie tego na ostatnią chwilę!!! Przeważnie te prezenty nie są do końca trafione. Wiem, że już po Świętach. Tak naprawdę to teraz możecie już zrobić sobie prezent i skorzystać z wyprzedaży kupując jakieś niespodzianki dla swoich najbliższych na przyszłą Gwiazdkę (oczywiście nie dotyczy to dzieci, im gusta zmieniają się zdecydowanie za często i nie wiemy co napiszą w przyszłym roku w liście do Św. Mikołaja).

Hand Made,

czyli rzeczy wykonane własnoręcznie są naprawdę w cenie. I nie chodzi o to, żeby narysować komuś laurkę ;), chociaż jeśli tam będzie dużo dobrego o tej osobie… Teraz w internecie pojawia się mnóstwo podpowiedzi, jak zrobić coś z niczego. Sama od wielu lat na każdą Gwiazdkę do prezentów dokładam zrobionego coś od siebie. W tamtym roku, to były rzeczy z mojej spiżarni: dżemy, ogórki i zioła pięknie opakowane w zestawy świąteczne. Były różnego rodzaju pierniczki, ozdoby choinkowe i świąteczne. W tym roku mój wybór padł na pudełka pełne pierniczków (widoczne na zdjęciu) zrobione techniką decoupage. Pudełka ozdobiłam ja, a pierniczki piekł mój mąż z dziećmi :). Nie jest to szczyt artyzmu, wcale nie idealne, ale zrobione przeze mnie z głębi serca i wymagające jednak trochę pracy.

Także Kochani,

może warto już dziś pomyśleć o kolejnych Świętach Bożego Narodzenia, żeby w Wigilię nie biec po skarpetki do Tesco :). Bo jeśli dzisiaj kupisz te same skarpetki, to będą one pewnie 70% taniej…

Jeśli macie jakieś śmieszne prezentowe historie, to podzielcie się z nami proszę.

Życzę Wam wspaniałych prezentów do obdarowywania i otrzymywania.